I

Wiatr chłodno westchnął i mgłami kręci,

Zima już blisko, ej blisko!

Bocian poważny stróż sianożęci,

Rozpuszcza skrzydła, tumany męci,

I z wolna płynie na rżysko —

Siadł, zaklekotał, zwiesił dziób duży

I zamknął poważnie oko.

Snadź syn litewski marzy głęboko

O swéj zamorskiéj podróży.