III

Król Aleksander złożon niemocą,

Do snu wiecznego ma zamknąć oczy,

Wtem jeden goniec przyleciał nocą,

Że już Podole we krwi się broczy;

Przyleciał drugi, od Ukrainy,

Z wieścią o wojsku nieprzyjaciela,

Że Achmet-Geréj ze swemi syny34,

Na cztery części hordę rozdziela.

Jedna część w środek litewskiéj Rusi,

Pod starą Mińska poszła warownię,

Druga w Polesiu plądrować musi,

Do twierdzy słuckiej drze się gwałtownie,

A trzecia, pewna dobrego skutku,

Poszła na Połock z tysiącem koni,

A czwarta horda, już w Nowogródku,

Którego Gasztołd walecznie broni.

Przyleciał goniec trzeci i czwarty,

A wszyscy bladzi i przerażeni,

Bo pożar wszędzie już rozpostarty,

Bo Litwa gore w dziesięć płomieni.

Struchlało Wilno — radni panowie

Do boku króla zbiegli się trwożnie,

Król konający, odzyskał zdrowie:

Swoją powinność uczuł pobożnie;

Próżno królowa do stóp się ściele,

Próżno się senat odradzić stara,

Król chce sam stanąć na wojska czele,

Chrobre rycerstwo wieść na Tatara.

Rada senatu długo się wlecze,

Lecz od zamiaru go nie odwiodła,

Młodzież rycerska brząknęła w miecze,

Przywdziała zbroje i konie siodła.

Kniaź Gliński wodzem! a każdy z panów

Gotuje hufce swoich żołnierzy;

Skreślono kartę wojennych planów,

Kto, dokąd pójdzie i jak uderzy?

Już niepochmurne myślmi trwożnemi,

Ale zapałem błysnęły czoła,

Święte kochanie rodzinnéj ziemi,

Swych bohaterów do czynu woła.

I lecą z miasta oddziały chyże,

Stawić wrogowi rękę odporną, —

Szczęsny Illinicz, hrabia na Mirze,

Powiódł chorągiew pierwszą nadworną.

Spłonęły jego włości bogate,

Wróg nie przepuścił żadnemu siołu,

Hrabia pośpiesza dać mu odpłatę,

Jeszcze na świeżym stosie popiołu.

Odbić z niewoli niewiasty, dzieci,

Wzmocnić na duchu tych, co upadli,

I w cieplej jeszcze krwi swoich kmieci,

Miecz zahartować, by rąbał zjadléj.