IV

Jak ptaki, kiedy odlatywać poczną,

Bez przerwy ciągną w dal przestrzeni siną,

I horyzontu granicę widoczną

Raz przekroczywszy, gdzieś bez śladu giną...

Tak pokolenia w nieskończoność mroczną

Nieprzerwanemi łańcuchami płyną,

Nie wiedząc nawet, skąd wyszły?... gdzie spoczną?...

Ani nad jaką wznoszą się krainą?

W chmurach i burzy, lub w blasku promieni,