KIEJSTUT
jak wyżej
Skąd ta troskliwość?
KONRAD
Więcej rzec nie mogę;
Lecz pomyśl, co masz uczynić.
KIEJSTUT
zimno
Pomyślę.
Konrad skłania się i wychodzi przez drzwi w głębi. Kiejstut patrzy za nim przenikliwym wzrokiem i pozostaje przez chwilę pogrążony w zadumaniu. Po małej chwili wpada z gorączkowym pośpiechem Butrym w uszkodzonej zbroi.