To jeszcze miłość, choć w różnej postaci,
Którą na ojca przeniosłam ze syna.
Kto z oczu słońce miłości utraci,
To do bladego zwraca się księżyca,
Co, chociaż żarem nie zrumieni lica,
Jednak litośnie w srebrne stroi wianki
Skroń opuszczonej żony i kochanki.
Ale ty nie wiesz, że ja opuszczona,
Straciwszy męża i sen szczęścia krótki,
Znalazłam ojca, który mnie do łona