KONRAD

po chwili do Halbana

Patrz! ona umarła!

Bo uwierzyła w zbrodnię, co tak jawna.

Niewdzięczność syna serce jej rozdarła —

Serce, boleścią trawione od dawna.

Straszno pomyśleć, że już w grobu ciszy

Usprawiedliwień moich nie usłyszy,

Lecz razem z sobą unosi na zawsze

Widzenie z życia całego najkrwawsze,