Pogodnych uśmiechów słońca

Ciszy bez końca...

Lub burzy, która przygłuszy

Żrący ból duszy,

I czarnej, wyjącej nocy,

Co będzie osłonić w mocy

Ich płacz sierocy.

XI

Ruszając w drogę w życia poranek

Widzimy w dali,