Z jego opatrznej, choć surowej łaski

Świat nie zastyga pod próchnem i pleśnią,

Ale młodości wciąż przebrzmiewa pieśnią,

I w coraz nowe przystraja się blaski,

I coraz dalej mknąc na fali chyżej,

Po stopniach przemian posuwa się wyżej.

XXII

Naprzód i wyżej! przez ból i męczarnie,

Przez ciemną otchłań, przez śmierci podwoje,

Przez szereg istnień padających marnie,