I drobnych trosk codziennych zerwijcie twardą sieć;

Puśćcie w świat, gdzie na czołach myśli się skrzą sokole,

By dźwignąć trud olbrzymi, coś kochać, czegoś chcieć!

Wtenczas ja sam powstanę i wstrząsnę mym wezgłowiem

I jak potężny mocarz dźwignę poezji berło,

I wspomnień się przeszłości oprzędę złotogłowiem

I ku przyszłości błysnę zaklętą pieśni perłą,

Gdy cierń na drogę padnie — ja cierni nie poczuję;

W spiż3 twardy się zamienię od skroni aż do stóp;

Lud cały zamknę w łono, z łez jego broń ukuję