Jakiż to dziadek, jak gołąb siwy,
Z siwą aż do pasa brodą?
Dwaj go chłopczyki pod rękę wiodą,
Wiodą mimo naszej niwy.
Starzec na lirze brząka i nuci;
Chłopcy dmą w dudeczki z piórek.
Zawołam starca, niech się zawróci
I przyjdzie pod ten pagórek.
„Zawróć się, starcze, tu na igrzysko.
Tu się po siewbie weselim;
Co nam dał Pan Bóg, tem się podzielim,
I do wsi na noc ztąd blisko.”
Posłuchał, przyszedł, skłonił się nizko
I usiadł sobie pod miedzą;
Przy nim po bokach chłopczyki siedzą
Patrząc na wiejskie igrzysko.
Tu brzmią piszczałki, biją bębenki,
Płoną stosy suchych drewek;
Piją staruszki, skaczą panienki,
Obchodząc święto dosiewek.
Milczą piszczałki, głuchną bębenki,
Porzuca ogień gromadka;
Biegną staruszki, biegną panienki,
Biegną do dudarza dziadka.
„Witaj, dudarzu! witamy radzi,
W wesołej przychodzisz dobie;
Pewnie zdaleka Pan Bóg prowadzi?
Pogrzej się i spocznij sobie.”
Wiodą gdzie ogień, gdzie stół z murawy,
Sadzą dudarza pośrodku:
„Może pozwolisz na trochę strawy,
Albo na szklaneczkę miodku?
„Widzim i lirę, widzim piszczałki—
Zagraj co nam samotrzeci;
Napełnim za to tłomok, kobiałki
I będziem wdzięczni waszeci.”
„No, stójcież cicho—rzekł do gromadki,
Cicho—powtarza—w dłoń klaska.
Jeżeli chcecie, zagram wam, dziatki.
A cóż wam zagrać?”—„Co łaska!”