Już z dala suchych odbiegł wybrzeży,

Na średnim igra jeziorze.

I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni,

W pięknych licach topi oczy,

Ustami usta różane goni,

I skoczne okręgi toczy:

Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska,

Co ją w łudzącym krył blasku...

Poznaje strzelec dziewczynę z bliska...

Ach, to dziewczyna spod lasku!