Tylko puszczajcie nas zdrowo,

Nie róbcie małych sierotami dziatek,

I młodej małżonki wdową”.

Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,

Zabiera konie, a drugi:

„Pieniędzy” krzyczy, i buławą sięga;

Ów z mieczem wpada na sługi.

Wtem: „Stójcie, stójcie!” krzyknie starszy zbójca,

I spędza bandę precz z drogi,

A wypuściwszy i dzieci i ojca,