Burza

Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei,

Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki,

Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki,

Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei.

Wicher z tryumfem zawył; a na mokre góry,

Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu,

Wstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu,

Jak żołniérz, szturmujący w połamane mury.

Ci leżą na pół martwi, ów załamał dłonie,