Wisi do hańbiącego przywiązana drzewa;

Klątwa ludom, co swoje mordują proroki.

Ta ręka, którą do mnie Bestużew wyciągnął,

Wieszcz i żołnierz, ta ręka od pióra i broni

Oderwana, i car ją do taczki zaprzągnął;

Dziś w minach ryje, skuta obok polskiej dłoni.

Innych może dotknęła sroższa niebios kara;

Może kto z was urzędem, orderem zhańbiony,

Duszę wolną na wieki przedał w łaskę cara

I dziś na progach jego wybija pokłony.