Dziadów części III Ustęp

Droga do Rosji

Po śniegu, coraz ku dzikszej krainie

Leci kibitka jako wiatr w pustynie;

I oczy moje jako dwa sokoły

Nad oceanem nieprzejrzanym krążą,

Porwane burzą, do lądu nie zdążą,

A widzą obce pod sobą żywioły,

Nie mają kędy spocząć, skrzydła zwinąć,

W dół patrzą, czując, że tam muszą zginąć.