Rzekł i postrzegłszy, że ktoś słucha z boku,
Zadmuchnął świecę i przepadł w pomroku.
Błysnął i zniknął jak nieszczęść przeczucie,
Które uderzy w serce, niespodziane,
I przejdzie straszne — lecz nie zrozumiane.
Do przyjaciół Moskali
Ten Ustęp
Przyjaciołom Moskalom
poświęca Autor
Wy — czy mnie wspominacie! ja, ilekroć marzę