I wszystko, co przemyślił w swych nocach bezsennych,

Wszystko poznałem w jednej chwili z jego oka;

Bo na tym oku była straszliwa powłoka.

Źrenice miał podobne do kawałków szklanych,

Które zostają w oknach więzień kratowanych,

Których barwa jest szara jak tkanka pajęcza,

A które, patrząc z boku, świecą się jak tęcza:

I widać w nich rdzę krwawą, iskry, ciemne plamy,

Ale ich okiem na wskroś przebić nie zdołamy:

Straciły przezroczystość, lecz widać po wierzchu,