Dymem siarki trąci wkoło,

Czarne ma jak węgiel czoło.

Zamiast oczu — w jamach czaszki

Żarzą się dwie złote blaszki,

A w środku każdego kółka

Siedzi diablik, jak w źrenicy,

I wywraca wciąż koziołka,

Miga lotem błyskawicy.

Trup tu bieży, zębem zgrzyta,

Z ręki przelewa do ręki,