W młodości jeszcze, na środku gościńca,
Napadł, odarł mię całkiem
z uśmiechem
skrzydlaty złoczyńca.
Nie mam sukien; co znajdę, to na siebie kładę.
obrywa liście i szaty poprawia; z żalem
Ach, odarł mię, odebrał wszystkie skarby świata;
Została przy mnie jedna niewinności szata!
KSIĄDZ
który ciągle patrzał na świecę, do Pustelnika