Miała takąż sukienkę i na głowie liście.

Gdy weszła do wsi, cała wieś nawałem,

Urągając się z jej biedy,

Pędzi, śmieje się, wykrzyka,

Podrzyźnia, palcem wytyka:

Ja się raz tylko, raz tylko zaśmiałem!

Kto wie, jeśli nie za to?... słuszne sądy boże!

Lecz któż mógł przewidzieć wtedy,

Że ja podobną sukienkę włożę?

Ja byłem taki szczęśliwy!