Był to listeczek taki, ot taki maleńki;

Zaniosłem, posadziłem na piasku, daleko...

I gorącą łez moich polewałem rzeką.

Patrz, jaka z liścia gałązka urosła,

Jaka gęsta i wyniosła!

Kiedy mię boleść ostatnia dotłoczy,

Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa53,

Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.

z łagodnym uśmiechem

Ach, taki właśnie był kolor jej włosa