Wybiło dwie godziny: miłości, rozpaczy,

A teraz następuje godzina przestrogi.

KSIĄDZ

chce go sadzić

Usiądź, połóż się, oddaj zabójcze narzędzie,

Pozwól rany opatrzyć —

GUSTAW

Daję tobie słowo,

Że aż do dnia sądnego sztylet w pochwach będzie.

O ranach próżna troska, wszak wyglądam zdrowo?