Był jakiś królik90 albo pan bogaty,

I wielkim skrzydeł roztworem

Zaciemiał miasta, powiaty.

Ten drugi, mniejszy, czarny i pękaty,

Był książek głupim cenzorem

I przelatując sztuk nadobne kwiaty,

Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył,

Każdą słodkość zatrutym wysysał ozorem

Albo przebijał do ziemi środka,

I nauk ziarno z samego zarodka