Twój jeszcze głos, mój wnuku, ostatnia pociecho,

Jak po umarłej pieśniach niemowlęce echo,

Tuła się i głos matki powtarzając kwili.

Lecz i ty mię porzucasz, jak inni rzucili.

Pójdę sam; kto w dzień błądzi i żywych nie słyszy,

Widzi w nocy, zna język grobowej zaciszy.

Nie zabłądzę, wszak co rok chodziłem tą drogą:

Zrazu jak ty, mój synu, z niemowlęcą trwogą,

Potem jak chłopiec pełen ciekawej ochoty,

Potem z tęsknotą, teraz nawet bez tęsknoty,