Spolowałem piosenkę! Nie będą się gniewać

Myśliwi, że do domu wracam bez zwierzyny.

Jak tylko wrócę, zaraz muszę im zaśpiewać. —

Lecz gdzież zaszedłem? nigdzie śladu ni drożyny.

Hola! jak w kniei głucho — ni trąby, ni strzału.

Zbłądziłem — otóż skutek wieszczego zapału!

Goniąc muzę, wyszedłem z obławy. — Mróz ciśnie.

Trzeba ogień nałożyć; gdy światło zabłyśnie,

Nuż jaki spółtowarzysz z myśliwej czeladzi

Błądzi jak ja, ten ogień razem nas sprowadzi,