I najsmutniejszy kochanek.

Patrz, uchodzi z lica krasa,

Wzrok zapada i zagasa,

Ale jeszcze, jeszcze świeci;

Usta, gdzie się róża kwieci,

Więdną, gubią blask szkarłatu.

I jak z piwoniji kwiatu

Wycięty wąski listeczek,

Taka siność jej usteczek.

Podniosła głowę nad łóżko,