Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,

Na rynek siostry, bracia wybiegają mali,

„Gustaw! Gustaw!” wołają, pojazd zatrzymali:

Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu;

Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu,

Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!...

Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!

Słychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku:

Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku!

Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny,