Są inne, słuszniej godne litości istoty,

A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,

Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,

Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie.

Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,

Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:

Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godziny

I znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi.

Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą;

Dla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę.