Wstąpiła w nią dusza,

Główką lekko rusza,

Jaki ogień z niej bije.

To rumieniec żyjący — jak zorzy wniście160.

Śmieje się, jak na uśmiech rozwija liście,

Roztula między liściem dwoje ust z koralu,

Mówi, coś mówi — jak cicho, jak skromnie.

Co ty, różo, szepcesz do mnie?

Zbyt cicho, smutnie — czy to głos żalu?

Skarżysz się, żeś wyjęta z rodzinnej trawki?