Podają sobie dłonie pachnące,

Pieszy robotnik kosi dąbrowę,

Zranił małżonka, zostawił wdowę.

Płaczesz i wzdychasz w próżnej żałobie,

Wysmukły narcyz kłania się tobie,

Jasną źrenicą śród polnych dzieci

Jak księżyc między gwiazdami świeci.

Nie łam twych rączek, niewiasto młoda,

Nie płacz, i rączek, i oczu szkoda.

Ten, po kim płaczesz, wzajem nie błyśnie