Biegł na wieże, schodził w jamy:

Co tam czarów! co tam strachów!

W jednem sklepisku290 zapadłem —

Jak dziwny rodzaj pokuty —

Na łańcuchu, przed zwierciadłem

Stoi młodzieniec okuty.

Stoi, a z ludzkiej postaci,

Mocą czarownych omamień,

Coraz jakąś cząstkę traci

I powoli wrasta w kamień.