Siedzi woźnica; szron mu okrył szaty,

Brodą i wąsy, i brwi; biczem wali;

Przodem na koniach lecą chłopcy mali

W kożuchach, istne dzieci Boreasza;

Świszczą piskliwie i gmin się rozprasza,

Pierzcha przed koczem saneczek gromada,

Jak przed okrętem białych kaczek stada.

Tu ludzie biegą, każdego mróz goni,

Żaden nie stanie, nie patrzy, nie gada;

Każdego oczy zmrużone, twarz blada;