Tu pułki weszły czerstwe, czyste, białe;

Wyszły zziajane i oblane potem;

Roztopionymi śniegi poczerniałe,

Brudne spod lodu wydeptanym błotem.

Wszyscy odeszli: widzę i aktory.

Na placu pustym, samotnym zostało

Dwadzieście trupów: ten ubrany biało,

Żołnierz od jazdy; tamtego ubiory

Nie zgadniesz jakie, tak do śniegu wbity

I stratowany końskimi kopyty.