Dręczy go równie i gniew, i sromota80;

Na koniec, szablę ściskając u boku,

Idzie, zdziwioną gromadę roztrąca,

Spojrzał na starca, zahamował kroku

I chmura gniewu nad czołem wisząca

Opadła nagle w bystrym łez potoku.

Powrócił, usiadł, płaszczem twarz zasłania

I w tajemnicze utonął dumania.

A Niemcy z cicha: «Czyliż do biesiady

Przypuszczać mamy żebrające dziady?