«Czyż nie piękniejsza nasza poczciwa brzezina,

Która jako wieśniaczka, kiedy płacze syna,

Lub wdowa męża, ręce załamie, roztoczy

Po ramionach do ziemi strumienie warkoczy!

Niema z żalu, postawą jak wymownie szlocha!

Czemuż pan Hrabia, jeśli w malarstwie się kocha,

Nie maluje drzew naszych, pośród których siedzi?

Prawdziwie, będą z pana żartować sąsiedzi,

Że mieszkając na żyznej litewskiej równinie,

Malujesz tylko jakieś skały i pustynie».