Milczenia, długo w miejscu nieruchomy czeka:

Tylko muzyka puszczy gra do nich z daleka.

Psy nurtują po puszczy, jak pod morzem nurki,

A strzelcy, obróciwszy do lasu dwururki,

Patrzą Wojskiego. Ukląkł, ziemię uchem pyta;

Jako w twarzy lekarza wzrok przyjaciół czyta

Wyrok życia lub zgonu miłej im osoby,

Tak strzelcy, ufni w sztuki Wojskiego sposoby,

Topili w nim spojrzenia nadziei i trwogi.

«Jest! jest!» — wyrzekł półgłosem, zerwał się na nogi.