I do mojej kochanej Marty dość podobną!»

To mówiąc, na pierścionek z czułością spozierał

I odwróconą ręką łzy z oczu ocierał.

«Bracie — kończył — co myślisz? zrobim zaręczyny?

On kocha, a mam słowo ciotki i dziewczyny».

Lecz Tadeusz podbiega i z żywością mówi:

«Czymże zdołam odwdzięczyć dobremu stryjowi,

Który tak o me szczęście ustawnie się trudzi!

Ach dobry stryju, byłbym najszczęśliwszy z ludzi,

Gdyby mi Zosia była dzisiaj zaręczona,