Wszystko na próżno! Zemsty opętany biesem,

Zły, opryskliwy, znaleźć nie mogłem pociechy

W niczym na świecie — i tak z grzechów w nowe grzechy,

Zacząłem pić.

I tak niedługo żona ma z żalu umarła,

Zostawiwszy to dziecię; a mnie rozpacz żarła!

Jakże mocno musiałem kochać tę niebogę,

Tyle lat!... Gdziem ja nie był: a dotąd nie mogę

Jej zapomnieć i zawżdy jej postać kochana

Stoi mi przed oczyma jakby malowana!