Oglądając rodaków mundury noszących,

Zbrojnych, wolnych i polskim językiem mówiących.

Wyszła msza. Nie obejmie świątynia maleńka

Całego zgromadzenia: lud na trawie klęka;

Patrząc we drzwi kaplicy, odkrywają głowy.

Włos litewskiego ludu, biały albo płowy,

Pozłacał się jako łan dojrzałego żyta;

Gdzieniegdzie kraśna główka dziewicza wykwita,

Ubrana w świeże kwiaty albo w pawie oczy

I wstęgi rozplecione, ozdoby warkoczy,