I utkaną z jedwabiu smycz, której robota

Równie droga jak kamień co się na niej świeci.

Chciałem sprzęt ten zostawić w dziedzictwie dla dzieci;

Dzieci pewnie mieć będę: wiesz, że się dziś żenię;

Ale ten sprzęt, Rejencie, proszę uniżenie,

Bądź łaskaw przyjąć w zamian za twój rzęd bogaty

I na pamiątkę sporu, co długimi laty

Toczył się i nareszcie zakończył zaszczytnie

Dla nas obu. Niech zgoda między nami kwitnie».

Więc wracali do domu oznajmić za stołem,