Jasny jak nów miesięczny nad czołem Dyjany.

Wszyscy chwalą, klaskają. Jeden z oficerów

Dobył z kieszeni portefeuille z plikami papierów,

Rozłożył je, ołówek przyciął, w ustach zmoczył,

Patrzy w Zosię, rysuje. Ledwie Sędzia zoczył

Papiery i ołówki, poznał rysownika;

Choć go bardzo odmienił mundur pułkownika,

Bogate szlify, mina prawdziwie ułańska

I wąsik poczerniony i bródka hiszpańska.

Sędzia poznał: «Jak się masz, mój jaśnie wielmożny