Z wozu na ziemię wylata:

„Ha, jak się macie, co się u was dzieje?

Czyście tęskniły do tata?

Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?

A ot! rozynki w koszyku...”

Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,

Pełno radości i krzyku.

„Ruszajcie! kupiec na sługi zawoła,

Ja z dziećmi pójdę ku miastu”.

Idzie... aż zbójcy obskoczą dokoła,