Z zegarów miejskich zagrzmiała dwunasta,

A słońce już się na zachód chyliło4.

Niebios sklepienie otwarte szeroko,

Bez żadnej chmurki, czcze, ciche i czyste,

Bez żadnej barwy, blado przezroczyste,

Jako zmarzłego podróżnika oko.

Przed nami miasto. — Nad miastem do góry

Wznoszą się dziwnie, jak podniebne grody,

Słupy i ściany, krużganki i mury,

Jak babilońskie wiszące ogrody: