Ci zmarzli, stojąc przed frontem jak słupy,

Wskazując pułkom drogę i cel biegu;

Ten się zmyliwszy w piechoty szeregu,

Dostał w łeb kolbą i padł między trupy.

Biorą ich z ziemi policejskie sługi

I niosą chować; martwych, rannych społem:

Jeden miał żebra złamane, a drugi

Był wpół harmatnym przejechany kołem;

Wnętrzności ze krwią wypadły mu z brzucha,

Trzykroć okropnie spod harmaty krzyknął,