Zamykać nie chcę, gdy mię2 śmierć zamroczy;

Niechaj rozkosznie usypiam na wieki,

Całując lica, patrząc w twoje oczy.

A po dniach wielu czy po latach wielu,

Kiedy mi każą mogiłę porzucić3,

Wspomnisz o twoim sennym4 przyjacielu

I zstąpisz z niebios, aby go ocucić.

Znowu mię złożysz na twem łonie białem5,

Znowu mię ramię kochane otoczy;

Zbudzę się, myśląc, że chwilkę drzemałem,