Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze,

I byliśmy oboje długo siebie godni.

Teraz, ach! pójdę łzami oblewać ołtarze,

Nie będę mojej żebrać przebaczenia zbrodni;

Tylko niech mnie Bóg twoją zgryzotą nie karze.