Uderzą w trąby, rusza młódź, już w bramie

Błyska Tuhana proporzec,

Lecz Tuhan stanie i ręce załamie,

I znowu jedzie na dworzec.

I mówi do mnie: — »Jaż własnych mieszkańców

Dla obcej zgubię odsieczy?

Wszak wiesz, że Świteź nie ma innych szańców,

Prócz naszych piersi i mieczy.

Jeśli rozdzielę szczupłe wojsko moje,

Krewnemu nie dam obrony;