I mogłem latać po całym przestworze,

Biegać, jak promień, przy boskim promieniu

Mądrości bożej; i w dziwnym widzeniu

I światłem byłem, i źrenicą razem.

I w pierwszym, jednym, rozlałem się błysku,

Nad przyrodzenia całego obrazem:

W każdy punkt moje rzuciłem promienie;

A w środku siebie, jakoby w ognisku,

Czułem od razu całe Przyrodzenie1.

Stałem się osią w nieskończonym kole,