I wiecznie czysty przybywa i wraca,

I uczy wodę, skąd się światło leje.

I słońcu mówi, co się w wodzie dzieje...

Stały otworem ludzkich serc podwoje,

Patrzyłem w czaszki, jak alchymik w słoje.

Widziałem, jakie człek żądze zapalał,

Jakiej i kiedy sobie myśli nalał,

Jakie lekarstwa, jakie trucizn wary

Gotował skrycie. A dokoła stali

Duchowie czarni, aniołowie biali,