już od pół wieku pewnie pod ciągłą Bożą obserwacją,

a dla mnie nie mająca nic oprócz tajemnic,

zamknięta z nimi całkiem bezpiecznie w płaszczyku z krempliny,

który komu innemu zapewne powiedziałby wszystko.

Po chwili nadjechał pociąg jadący w przeciwną stronę,

która w sposób oczywisty była dobra i dla mnie, i dla niej.

Za dwie godziny miały się otworzyć wszystkie banki,

lecz my jadąc, wiedliśmy o to zły milczący spór.